psy

BERNARD

Jest to chyba najpopularniejszy z olbrzymów, cieszący się ogól­ną sympatią. Dawniej występował bardzo często, dziś jest raczej rzadko spotykany. Z pochodzenia jest to pies o typie pasterskiego psa górskiego, który był od dawna chowany przy zakonie Augu­stynów przy przełęczy alpejskiej św. Bernarda, na przejściu z Szwajcarii do Włoch. Psy te były początkowo stróżami kla­sztorów, a później stały się psami sanitarnymi, które odpowiednio szkolone przez braci zakonnych przebiegały przełęcze i ścieżki górskie, by z przytroczonych do obroży koszyków dawać zbłąkanym pierwszą pomoc w lekarstwach czy środkach wzmacniających. Zbłąkanych podróżnych odprowadzały do klasztoru, do osłabio­nych i chorych sprowadzały pomoc z klasztoru. Były to więc w ca­łym tego słowa znaczeniu psy użytkowe.
Pierwotny typ bernarda różnił się dość znacznie od obecnego typu psów pokazywanych na wystawach. Były one lżejsze, ru-chliwsze i smuklejsze. Sądząc z opisów i obrazów ówczesnych były to psy raczej zbliżone do szwajcarskich psów pasterskich, łaciate, prosto i krótkowłose.
W tym typie też jest sławny „Barry", który przeszedł do historii jako pies, który uratował życie 40 ludziom zbłąkanym w Alpach, a według le­gendy (zresztą nieprawdziwej) przez czterdziestego pierwszego został zabity. Obecnie znajduje się on wypchany w muzeum w Bernie. Pies ten żył od 1800 do 1814 r. Różni się on jednak dość znacznie od obecnego typu ber­narda wystawowego.
Klasztor przy przełęczy św. Bernarda istnieje co prawda od 980 r., lecz pierwsze wzmianki o psach klasztornych pochodzą z drugiej połowy XVII wieku — wtedy jednak jako o psach stróżujących. W drugiej połowie XVIII wieku zaczynają się wzmianki o psach ratownikach, które odszu­kują wędrowców zbłąkanych wśród zawieiNiezmiernie wdzięczną tę rolę spełniały stale, pokąd nie przebito tunelu kolejowego przez Alpy i odkąd praktycznie podróżni nie wędrują pieszo przełęczami. Lecz i dziś jeszcze żyje sfora kilkunastu psów przy klasztorze, by na wezwanie o zaginięciu turystów lub narciarzy udać się pod przewodnictwem braci klasztornych na poszukiwanie zaginionych.
Fot. 42. St. Bernard długowłosy Na wzmiankę zasługuje, iż pierwotny bernard był psem twardowłosym, lżejszym i mniejszym. z początkiem xix wieku, gdy różne choroby, a może i pewne zwyrodnienie rasy powodowało zmniejszenie się sfory doprowadzo­no do niej nową krew — nowofundlandczyków. Od tego czasu też obok krót­kowłosych pojawiły się długowłose i również wzrost ich znacznie się po­większył. W sforze klasztornej po dziś dzień hoduje się wyłącznie psy twardowłose, usuwając z hodowli psy długowłose, gdyż szata taka jest raczej niepraktyczna pokrywając się skorupą śniegu i lodu.
Psy te zyskały ogromnie na popularności i liczni turyści, szczególnie anglosasi, nabywali szczenięta ze schroniska przyklasztornego, a następnie zajęli się ich hodowlą sportową. Klasztor oddawał amatorom zwykle szcze­nięta długowłose, a poza tym domieszano niewątpliwie do nich również krew mastiffa, przez co stały się one masywniej sze, bardziej krótkogłowe, ale i więcej ociężałe.
W roku 1887 odbył się międzynarodowy kongres miłośników bernarda w Zurychu, który ustalił jednolity wzorzec.
WZORZEC Wrażenie ogólne. Pies potężny, rosły, prosty, silny i na wskroś muskularny, o masywnej głowie o inteligentnym wyrazie. U psów o czarnej masce wyraz nieco surowy, lecz nigdy zły.
Głowa. Podobnie jak cała postać — głowa bardzo silna i impo­nująca. Czaszka szeroka, lekko wysklepiona i opadająca na boki, z łagodnym łukowatym przejściem ku dobrze rozwiniętym kościom policzkowym. Guz ciemieniowy zaledwie lekko rozwinięty. Łuki nadoczne silnie rozwinięte tworzą prawie kąt prosty do poziomej osi głowy. Między tymi łukami, zaczynając się od nasady pyska, przebiega bruzda wzdłuż całej czaszki. Jest ona najgłębsza między łukami nadocznymi i wyraźnie zarysowana na czole; płycieje stop­niowo aż do ciemienia. Linie boczne zaczynają się od zewnętrznego kącika oczu i rozbiegają się znacznie ku tyłowi głowy. Skóra na czole tworzy często głębokie bruzdy, mniej lub więcej wyraźne, rozchodzące się promieniście od łuków nadocznych poprzez czoło. Bruzdy te uwidaczniają się szczególnie w ruchu wywołując wra­żenie ciemniejszych. Przejście od czoła do pyska gwałtowne i ra­czej strome.
Pysk.   Krótki, nieostry, wydłużony.
Nos. Bardzo masywny, szeroki, o szerokich nozdrzach i tak samo jak wargi zawsze czarny. Grzbiet nosa nie garbaty, lecz pro­sty, a nieraz nawet u dobrych okazów nieco wklęsły. Od nasady nosa przez cały jego grzbiet przebiega raczej szeroka, dobrze za­znaczona, płytka bruzda. Fafle górnej wargi silnie rozwinięte nie graniaste, lecz przebiegające foremnym łukiem ku dolnej krawę­dzi, lekko obwisłe. Fafle dolnej wargi nie powinny obwisać. Zęby w stosunku do głowy zaledwie umiarkowanie duże. Czarne podnie­bienie pożądane.
Uszy. Średniej wielkości, raczej wysoko osadzone, o dobrze rozwiniętej małżowinie, nieco odstające u nasady, następnie ściśle przyległe do boków głowy, bez fałd. Koniec ucha cienki, tworzy zaokrąglony trójkąt, nieco wydłużony ku końcowi, przedni kraj przylega ściśle do głowy, podczas gdy tylny może nieco odstawać, szczególnie gdy pies nadsłuchuje. Uszy lekkie u nasady i od razu ściśle przylegające do głowy powodują, iż wydaje się ona owalna nie wyraziście zarysowana, podczas gdy uszy silne u nasady nada­ją czaszce wygląd bardziej graniasty, szerszy i wyrazistszy.
Oczy. Osadzone raczej z frontu niż na bokach, średniej wiel­kości, brązowe lub orzechowe, o mądrym i dobrotliwym wyrazie, umiarkowanie głęboko osadzone. Dolna powieka z reguły nie przy­lega ściśle do gałki ocznej, tworząc przy wewnętrznym kąciku za­łamany fałd. Zbyt obwisłe powieki pozwalające widzieć gruczoły łzowe albo grubą czerwoną spojówkę są wadliwe.
Szyja. Wysoko osadzona, bardzo silna, w akcji noszona wysoko, poza tym poziomo lub nawet ku dołowi. Połączenie głowy z szyją zaznaczone wyraźną linią. Szyja bardzo muskularna i zaokrąglona, przez co robi wrażenie raczej krótkiej. Podgardle daje się zauwa­żyć, lecz nadmiernie rozwinięte nie jest pożądane.
Łopatki. Ukośne i szerokie, bardzo muskularne i silne.
Kłąb. Wyraźnie zarysowany.
Klatka piersiowa. Dobrze wysklepiona, umiarkowanie głęboka, nie sięga poniżej łokci.
Grzbiet. Bardzo szeroki, tylko w lędźwiach lekko wysklepiony, wszędzie indziej zupełnie prosty aż do bioder, skąd łagodnie opada przechodząc nieznacznie do nasady ogona.
Tył. Silnie rozwinięty, uda bardzo muskularne.
Brzuch. Bardzo wyraźnie zaznaczona słabizna, zaledwie lekko podciągnięty.
Ogon. Od nasady szeroki i silny, długi, bardzo ciężki, zakończo­ny tępo. W spoczynku zwisa ku dołowi, lekko wygięty ku górze w 1/a od końca. U wielu okazów ogon ku końcowi bywa skierowany na bok (tak nosiły go dawne psy klasztorne, jak widać na starych rycinach). W ożywieniu wszystkie psy noszą go mniej lub więcej wysoko. Nie powinien być jednak noszony zbyt wysoko, a w żad­nym razie zawinięty nad grzbietem. Lekkie zakręcenie przy końcu raczej dopuszczalne.
Kończyny przednie. Ramię masywne i muskularne, dalej koń­czyny proste i silne.
Kończyny tylne. Lekko skierowane piętami ku sobie. , Stopy. Wskutek pojedynczych lub podwójnych pazurów wil­czych stopy bywają odstawiane mniej lub więcej na zewnątrz, jednakże nie powinny powodować postawy krowiej. Ponadto stopy szerokie, o palcach umiarkowanie zwartych, o kostkach raczej wy­sokich. Pojedyncze lub podwójne wilcze pazury nisko osadzone, prawie na poziomie stopy, stwarzają większą powierzchnię chro­niąc psa od zapadania się w śniegu. Bywają psy, które mają u tyl­nych stóp regularnie rozwinięty piąty pazur (kciuk), tzw. wilcze pazury trafiające się u tylnych nóg są niedorozwiniętymi palcami i nie powinny być brane pod uwagę przy ocenie.
Szata. Sierść bardzo gęsta, twarda i prosta, jędrna, lecz nie szorstka w dotyku. Uda dość obficie owłosione. Ogon u nasady okryty włosem dłuższym i gęstym, który staje się krótszy ku końcowi. Ogon wydaje się puszystym, lecz nie tworzy „piór".
Maść i znaczenie. Biała z czerwoną lub czerwona z białą, przy czym czerwień we wszystkich odcieniach, biały z jasno lub ciemno-morengowanymi łatami, albo ta maść z białymi oznakami. Barwy te (czerwona lub jasno albo ciemnomorengowana) są jednako ce­nione. Bezwzględnie konieczne są: biała okolica nosa (pysk), łysin-ka, koszulka, kończyny i koniec ogona. Bardzo pożądana obroża albo plama na karku. Bernardy nie mogą być jednobarwne ani bez białego. Wadliwe są wszelkie inne barwy z wyjątkiem czarnych nalotów na pysku i uszach.
Wzrost. Pies co najmniej 70 cm wysoki w kłębie, suka 65 cm. Suki są w ogóle delikatniejsze i drobniejsze.
ODMIANA DŁUGOWŁOSA. U nas występuje prawie wyłącznie ta odmiana. Odpowiada ona całkowicie podanemu wzorcowi z wyjąt­kiem szaty, która jest umiarkowanie długa, płaska lub lekko fali­sta. Nie może być nigdy lokowata lub kręta, ani tym mniej kudła­ta. Na grzbiecie, szczególnie od bioder do zadu, włos jest bardziej falisty (daje się to też zauważyć u psów krótkowłosych, nawet u psów klasztornych).
Ogon puszysty, obficie pokryty włosem umiarkowanie długim. Włos kędzierzawy lub lokowaty na ogonie niepożądany. Włos roz­dzielony na grzbiecie lub tworzący pióra jest wadliwy. Partia twarzowa i uszy okryte włosem krótkim i miękkim. Dłuższy, jed­wabisty włos dopuszczalny u nasady uszu i z reguły taki też jest. Na przednich kończynach lekkie pióra, uda bardzo puszyste.
Błędem są szczególnie takie cechy, które wskazują na krzyżów­kę z nowofundlandczykiem: nieproporcjonalnie długi, przebudo­wany grzbiet, zbyt związane stawy skokowe i uwłosienie wycho­dzące spomiędzy palców.
Jak już na wstępie wspomniałem, rasa ta, z pochodzenia użyt­kowa, w rękach miłośników hodowców wystawowych stała się ra­czej psem luksusowym, reprezentacyjnym, a w warunkach miej­skich przy ciasnocie mieszkaniowej nie może liczyć na większą popularność.
Obecnie w Polsce bernardy, podobnie jak dogi arlekiny, cieszą się popularnością głównie we Wrocławiu, gdzie też jest największe skupisko amatorów hodowców tych ras.

Polecane strony :

Copyright 2011