psy

pies chory

Chorobą zdradza pies osowiałością lub nadmierną ruchliwością, zmienionym wyrazem oczu, zmianą temperatury (normalna 38— 39), tętna (norma 60—120, zależnie od wzrostu i wieku), przy czym psy duże mają tętno wolniejsze, oddechu (norma 12—28, jak wy­żej), brakiem apetytu i zaburzeniami w trawieniu, czasem zmienio­nym chodem, skomleniem, wyciem itp.
Psa chorego należy pozostawić w spokoju, nie dawać mu po­karmów ciężko strawnych i kości — i nie nakłaniać go do jedze­nia, o ile nie ma apetytu. Przeciętny amator nie powinien bawić się w leczenie domowe według własnych domysłów lub rad zna­jomych, którzy udzielają recept równie licznych, jak złych.
Zauważywszy poważniejsze objawy chorobowe lepiej jest zwró­cić się do lekarza wet., a w braku lekarza do naprawdę doświad­czonego, inteligentnego hodowcy. Kuracja psa wymaga opanowa­nia obszernej wiedzy nauki weterynaryjnej, a leczenie na „domy­sły" może przynieść więcej szkody niż pożytku. Pies dobrze wy­chowany przez swego pana darzy go miłością i wzruszającym za­ufaniem, a więc pozwoli na wiele nawet bolesnych zabiegów lecz­niczych. Nabrał on bowiem przekonania, że z ręki pana spotykają go same dobre rzeczy.
Zatrzymam się tylko nad jedną chorobą, na którą nie ma lekar­stwa — nad uwiądem starczym. Pies jest zwierzęciem stosunkowo krótkowiecznym. Przekroczywszy 12-ty rok życia starzeje się nor­malnie, choć są okazy 20-to i więcej letnie. Prawdziwy miłośnik psa dbać będzie o to, by jego wierny towarzysz miał zasłużoną emeryturę. Nie wystarczy jednak, by dostał na starość łyżkę stra­wy, lecz by miał w ogóle miłe warunki bytowania. Pies, który szmat życia spędził w służbie lub w towarzystwie swego pana i przy jego boku, czułby się pokrzywdzony, gdyby go na stare lata odstawiono do kojca lub oddano na łaskawy chleb do obcych ludzi. Jeśli ktoś naprawdę jest przyjacielem psa, to nie będzie go na starość narażał na taką przykrą zmianę stosunków i otoczenia. Wart jest nasz wierny towarzysz, prawie członek rodziny, byśmy dlań zachowali kąt nie tylko w domu, lecz i w sercu, także wtedy gdy wiek lub choroba czyni go ułomnym lub niezdolnym do pracy. Pozwólmy mu przeto na spokojne dokonanie ostatnich dni w świe­tle słońca jego życia, jakim był dla niego pan, któremu oddał wszystkie swe uczucia.
Nie znaczy to jednak, byśmy mieli sztucznie przedłużać jego dni wtedy, gdy nieuleczalna choroba, uwiąd starczy lub niedowład tak go zmogły, że niedołęstwo staje mu się tylko ciężarem. Gdy na­dejdzie taka chwila, poradźmy się lekarza wet. Jeśli ten orzeknie, że stan jest beznadziejny i pacjent nie do uratowania, polećmy lekarzowi, by go uśpił bezboleśnie.

Polecane strony :

Copyright 2011