psy

REWIROWANIE

  • pozycjonowanie-swietochlowice.pl
  • „Rewirowaniem" nazywamy czynność polegającą na tym, że pies przebiega pole przed przewodnikiem w zakosy z lewej na prawą i na odwrót. Przewodnik zaś posuwa się po przekątnej lub linii prostej, równolegle i mniej więcej w środku między bocznymi gra­nicami wyznaczonego pola.
    Rewirowanie jest tym lepsze, im dokładniej pies pokrywa pole zakosami, unikając pętli i nawrotów, w czasie których mógłby ominąć właśnie jakieś miejsce, gdzie zwierzyna lub zguba może się znajdować.
    Zależnie od rasy psa i charakteru zadania wymagana jest praca „górnym" albo „dolnym" wiatrem.
    Ćwiczenie to nie jest celem samo w sobie, lecz służy wyłącznie jako pomoc, przygotowująca psa do lepszego szukania zwierzyny, zguby, przestępców lub osób podejrzanych.
    Uważam za demoralizujące przeprowadzanie rewirowania w te­renie, gdzie nic nie można znaleźć. Taka nauka może psa zupełnie zniechęcić do bezcelowego szukania czegoś, czego nikt nie zgubił.
    Ponieważ rewirowanie jest częścią składową i pomocą w zasad­niczej czynności, tj. szukaniu, a przy szukaniu nie wolno stosować nigdy żadnego przykrego bodźca, więc i przy nauce rewirowania nie wolno czynić niczego, co by psa zrażało do tej pracy. Szukanie może tylko być wynikiem pobudzania instynktu pogoni za łupem, wszelki przymus zaś działa deprymująco, a tym samym tłumi in­stynktowny odruch.
    Podaję jako curiosum ćwiczenie rewirowania, które odbywało się w ten sposób, że pies chodził na długiej lince — przewodzie o niskim napięciu. Przewodnik zadawał psu przykrość przez włączanie prądu elektrycznego z chwilą, gdy pies zbaczał z właściwego kierunku, a wyłączał prąd, gdy pies kierunek zachowywał. Niewątpliwie pies tak szkolony przebiegał pole w idealnie równych zakosach i na oko rewirował doskonale, lecz na pewno znajdował się w takiej depresji psychicznej, że nie mógł mieć ani ochoty, ani wolnego umysłu do spełnienia głównego zadania, któremu rewirowanie ma służyć.
    Uczyć rewirowania można dopiero wtedy, gdy pies już jest zu­pełnie karny, ma pasję do szukania zguby i śmiało wybiega swo­bodnie naprzód na rozkaz. Gdy nabierze doświadczenia, że skinie­nie pana wskazuje mu kierunek, gdzie znajduje się szukany przed­miot, sam zacznie zwracać uwagę na gesty orientacyjne. Szereg pierwszych ćwiczeń przeprowadza się na łące lub polu, na których w miejscach dobrze znanych przewodnikowi zostały ukryte jakieś przedmioty (zależnie od rodzaju służby psa — zwierzyna lub „zguba").
    Wkraczając na pole dajemy sygnał „naprzód!" — „szukaj" w po­łączeniu z dźwiękiem gwizdka lub słowem np. „rewir". Równo­cześnie przyspieszonym krokiem idziemy na ukos w prawo z wy­ciągniętą prawą ręką w kierunku ukrytego przedmiotu. Pies zapewne pobiegnie naprzód i radośnie podejmie aport. Aport ten odbieramy według ustalonych prawideł i chwalimy psa. W chwilę potem powtarzamy sygnał z tą zmianą, że teraz manewr odbywa się w lewą stronę, z wyciągniętą lewą ręką — i tak po kolei. Odstę­py między aportami powinny być coraz dłuższe i w ten sposób pies raz w prawo raz w lewo idzie we wskazanym kierunku.
    Sygnał „rewir" daje się specjalnym gwizdkiem, różnym od in­nych sygnałów, przez co pies utrwala skojarzenie, że dźwięk ten poprzedza wskazówkę udzielaną mu gestem przez pana. Należy uważać, by pies tego sygnału nie brał za równoznaczny z przywo­łaniem. Chwalimy przeto psa, gdy tylko obejrzy się na pana i bez powracania skieruje się we właściwą stronę. Na ewentualne przy­bieganie nie reagujemy karą ani ostrym „fe", lecz innym przecze­niem w łagodnym tonie, np. „nie!", i biegniemy z wyciągniętą ręką w kierunku schowanego aportu, powtarzając sygnał poprzedni. Po kilku próbach pies rozumie o co chodzi.
    Ćwicząc psa myśliwskiego każemy przedtem zbadać cały teren pomocnikom, którzy kładą w umówionych miejscach przygotowa­ną zwierzynę lub ptactwo, przy czym wypłaszają zwierzynę żywą. Pies powinien sobie uświadomić, że pan wskazuje mu kierunek poszukiwania. Z tej też przyczyny pan nie powinien polować przed psem w czasie, gdy uczy go rewirowania. W łowisku zawsze istnie­je duże prawdopodobieństwo, że pies prędzej wyczuje zwierzynę nosem niż mu ją pan wskaże, lub co gorsza, zwierzyna żywa, nie­zauważona przez pana, zainteresuje go więcej od możliwości zna­lezienia martwej. Wtedy pies musi dojść do wniosku, że pan go myli, a do tego nie wolno dopuścić. W ogóle, w razie wątpliwości należy raczej wstrzymać się od ingerencji, bo prawie zawsze pies ma swe racje węchowe, niedostępne dla pana. Dlatego przy nauce trzeba stwarzać takie warunki, by pan wiedział z góry na pewno to, co pies ma dopiero poznać przez szukanie. Należy wyelimino­wać wszystkie niespodzianki, a własną uwagę skierować jedynie na pracy psa i ewentualnym korygowaniu go. Temu celowi musi być podporządkowane samo polowanie i jego wyniki. Tylko w ten sposób bowiem można przygotować psa dobrze do zadań, które po wyszkoleniu będzie miał spełniać jako pomocnik myśliwego. Jed­nakże pies nawet najlepiej przygotowany w pewnej dziedzinie, zapomina prędko, o ile nie ma częstej okazji do utrwalania naby­tej wiedzy w praktyce.

    Polecane strony :

    Copyright 2011