psy

TOWARZYSZENIE ROWEROWI

Ćwiczenie to można zacząć dopiero, gdy pies ukończy 9 miesięcy życia i nauczy się chodzić prawidłowo na lince przy nodze. Obie­ramy wtedy nowe hasło, np. „rower!" i żądamy, by pies biegł przy nas po prawej stronie. Musimy go tego od nowa uczyć, bo dotąd był przyzwyczajony towarzyszyć nam po lewej. Przy rowerze jednak powinien biec po prawej, gdyż w ten sposób, wobec obowią­zującego u nas ruchu prawostronnego, mniej jest narażony na nie­bezpieczeństwo.
Początkowo ćwiczymy na drogach nie uczęszczanych przez inne pojazdy i na dłuższej lince, nie żądając, by pies był tak blisko jak „przy nodze". Później dajemy psu swobodę wyboru, czy zechce drzewo lub inną przeszkodę mijać przy nas, czy zostawiać ją mię­dzy sobą a rowerem. Całe postępowanie jest analogiczne do po­przedniego ćwiczenia, z tym, że pies ma większy luz — byle nie zmieniał strony i nie wybiegał przed lub zostawał poza rowerem.
Kto chce uczyć psa towarzyszenia rowerowi, musi sam zupełnie pewnie jeździć, by przez ewentualny upadek, co gorsza połączony z bolesnym uderzeniem psa, nie stworzyć u niego skojarzeń, że „rower sprawia ból". Początkowo należy tempo i czas ćwiczeń ograniczyć do minimum. W miarę treningu można czas trwania wycieczek znacznie przedłużać. Racjonalnie stopniowane ćwiczenia wpływają bardzo korzystnie na zdrowie psa i wyrabiają w nim wytrzymałość.
Trzeba jednak zawsze stosować tempo roweru do psa, a nie na odwrót. Zbyt szybki bieg szkodzi psu na serce. Oczywiście bezpo­średnio po biegu za rowerem pies nie może być zajęty innego ro­dzaju ćwiczeniami, ani tym mniej użyty do polowania, czy też tropienia śladu. Do wszelkiej pracy pies powinien przystępować całkowicie wypoczęty.
Pies bardzo chętnie towarzyszy swemu panu w czasie konnej jazdy. Może wtedy biegać dość swobodnie, bo terenem jazdy kon­nej nie jest zazwyczaj droga ruchu zmotoryzowanego — a więc nauki właściwie nie potrzeba. Zwykle też zarówno pies, jak i koń przyzwyczajają się do siebie i nawet zaprzyjaźniają. Powstaje ja­koby wspólnota sfory. Z początku jednak należy zawsze zachować ostrożność, zanim zwierzęta się ze sobą nie oswoją.
Niejednoktronie wierzchowce, nawet bardzo zresztą spokojne, jeżeli nie są przyzwyczajone do obecności psów, reagują na ich zbliżenie się gwałtownym kopaniem.
Przy tej okazji chcę podkreślić, że nigdy nie należy kazać psu biegnąć za, czy przy wozie, a tym mniej przy samochodzie lub tramwaju. Drogi kołowe są zbyt ruchliwe, a na drogach polnych pył unoszący się za wozem działa szkodliwie na płuca. Trzeba na­uczyć psa spokojnego siedzenia względnie leżenia we wszelkich środkach lokomocji. Jamnika lub innego małego pieska można wo­zić ze sobą w plecaku w czasie jazdy na rowerze.
Do auta, bryczki, tramwaju i wagonu kolejowego pies powinien zawsze wchodzić przed panem. W tym celu ćwiczymy psa we wskakiwaniu na bryczkę, auto lub nawet stół. Przy wsiadaniu do łodzi natomiast każemy psu czekać na pomoście czy miejscu lądo­wania, dopóki pan nie wsiądzie i nie każe mu wskoczyć za sobą. W łodzi lub aucie wskazujemy mu miejsce, gdzie ma leżeć albo siedzieć.
Wysiadanie z wagonu kolejowego lub tramwaju odbywa się w odwrotnej kolejności. Najpierw wychodzi pan — pies czeka sie­dząc na platformie i wyskakuje na komendę, po czym najpierw siada po lewej stronie pana, a następnie idzie dalej przy nodze, a nie wybiega naprzód. Z samochodu, bryczki lub łodzi wysyłamy wpierw psa, lecz skoro tylko wyskoczy, unieruchamiamy go rozka­zem, by siadł lub warował.
Nigdy nie można dopuścić do skojarzenia, że po wysiadaniu następuje natychmiast wolność. Zawsze pies musi dłuższą lub krótszą przestrzeń przejść przy nodze pana, a dopiero na odpo­wiednie hasło wolno mu korzystać ze swobody. Jest to niezmiernie ważne, bo inaczej pies po przymusowej bezczynności w pojeździe da pełny upust swemu temperamentowi i zacznie wyprawiać sza­lone harce na peronie dworca kolejowego, czy też ulicy, co ani nie jest bezpieczne, ani ładnie nie wygląda.

Polecane strony :

Copyright 2011